RSS
poniedziałek, 06 listopada 2006
...
Tak, jestem już prawie tam i boję się, co tu dużo mówić. Nie byłam gotowa na taką rewolucję w moim życiu, nie jestem gotowa. Jednak rewolucja się dzieje, trwa i nic jej już nie zatrzyma. Sprawy zaszły zbyt daleko. Odlatuję na jakiś czas i jeszcze nie wiem, co zrobię później, jakie podejmę decyzje. Wiele zależy od tego pobytu, bardzo wiele. Strach jest chyba czymś naturalnym w takiej sytuacji, ale oprócz niego jest jeszcze jedno uczucie...Dużo silniejsze. I jak najbardziej pozytywne...Tak, jestem szczęśliwa i tego też się boję...Nie byłam gotowa na taką rewolucję...
18:36, soledad13
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 października 2006
...

Liczę dni do wyjazdu...Jest ich coraz mniej...

12:24, soledad13
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 października 2006
...

Mało czasu na wszystko. Jest tyle spraw, które muszę załatwić przed wyjazdem, a czasu tak niewiele.

Uczę się języka ojczystego J., na razie oczywiście bez problemu porozumiewamy się po angielsku, ale jeśli mam zamiar zamieszkać z nim w jego kraju (a taki zamiar mam), muszę mówić  w jego języku płynnie, a nie tak jak teraz. Fakt, że nie wypowiadam się swobodnie, doprowadza mnie do pasji, ale za chwilę uspokajam się i daję sobie czas. Wiem, że to tylko kwestia czasu, bo motywację mam ogromną...Daję sobie ok. pół roku na opanowanie tego języka w stopniu,powiedzmy, średnio-zaawansowanym, a za rok chcę już mówić tak płynnie jak po angielsku.

Mimo spiętrzenia obowiązków i spraw do załatwienia, jestem spokojna, wolna od strachu i niepotrzebnych obaw. Koncentruję się na pracy, bo praca nie jest teraz dla mnie ucieczką, ale tym czym być powinna - pracą własnie. Gdy kończy się dzień pracy,poswięcam jej niewiele myśli, za to coraz więcej myślę o mojej przyszłości z J. i są to dobre myśli. Jakoś nie mogę przyzwyczaić się do sytuacji, w której myślę o przyszłości z optymizmem, a teraz tak właśnie jest. Jest dobrze...

23:16, soledad13
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 października 2006
...
Piękny jesienny dzień. Do tej pory jesień zawsze kojarzyła mi się z depresją, spiętrzeniem czarnych myśli i ogólną beznadzieją. A w tym roku jest tak inaczej. Do tej pory nie przepadałam za tym miastem, w którym mieszkam od tylu lat. A dzisiaj spojrzałam na Warszawę zupełnie inaczej. Chodziłam tymi sami ulicami, którymi w ubiegłym tygodniu spacerowałam z J. I znowu zobaczyłam, jak wiele uroku i piękna jest wokół mnie. Pewnie też dlatego tak się mi się tutaj nagle spodobało, że za jakiś czas opuszczę to miasto  na dobre. Żeby być z J. Żeby być z nim tak długo, jak długo być można...
17:22, soledad13
Link Komentarze (1) »
...

Jak dobrze, że jesteś...

09:53, soledad13
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 września 2006
Bez tytułu

Myślałam, że nic tutaj już więcej nie napiszę. Nic śmiesznego, ani mądrego, ani konstruktywnego - tkwiłam w poczuciu bezwładu i stagnacji. A dzisiaj moje życie przypomina rozpędzony pociąg. A raczej samolot, bo to właśnie ta drogą ostatnio najczęściej się przemieszczam.

Gdyby rok temu ktoś powiedział mi, że zakocham się w J. - w tym samym J., którego znam od lat, powiedziałabym, że chyba mu odbiło. I gdybym usłyszała, ze będzie ktoś, komu zależeć będzie tak bardzo jak jemu, tak bardzo że aż boli, tak bardzo, że sama to w to wszystko jeszcze nie wierzę, nie uwierzyłabym. Ale teraz chyba muszę uwierzyć, bo to wszystko dzieje się naprawdę. To wszystko dzieje się tu i teraz. To naprawdę moje życie.

17:08, soledad13
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 września 2006
...
STILL MAD ABOUT YOU
11:06, soledad13
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 września 2006
...

And who would've thought that what seemed like an end would become a new beginning. For me. For you. For us.

I'm absolutely and totally MAD about YOU. And hell, you know it!

01:41, soledad13
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 września 2006
...

Jeszcze tylko 2 tygodnie i będę w jednym z najpiękniejszych miast Europy Zachodniej. A to dopiero początek. I nie będę tam sama. Czuję, że znów zaczynam żyć. A może dopiero teraz...

J. - sprawiasz, że znowu widzę sens w tym wszystkim. Dziękuję.

00:28, soledad13
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 czerwca 2006
...

Czasem tu jeszcze zaglądam, nie wiem, po co

Muszę odczekać tak od dwóch do trzech tygodni aż leki zaczną działać. Powrót do psychotropów po prawie trzech latach względnego radzenia sobie uważam za osobistą porażkę. Ale nie mogę dłużej zaprzeczać faktom.

Po tylu miesiącach zapieprzania jak dziki osioł w końcu złożyłam wymówienie. Ale zamiast odetchnąć wreszcie pełną piersią, schowałam głowę w piasek.

Zmęczenie, niechęć, otępienie, odgrywanie ról i powtarzanie znanych na pamięć formułek. Mogłabym tak pociagnąć jeszcze długo, tylko po co? Czuję się jak cień mnie samej. I to również potwierdza lustro. Jest bezlitosne.

Okropnie na zewnątrz i w środku. Nie chce mi się udawać, że wszystko jest ok. Nie jest.

15:45, soledad13
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3